Nie jest żadną tajemnicą, że miejscem, które odwiedziłam w tegoroczne wakacje, była Dania. Jest to kraj bardzo urokliwy, czysty. Zaś Endrup (niewielka wieś około 20 km od
Esbjerg) to mój raj na ziemi! Mieszkałam w domu z dachem pokrytym słomą, codziennie chodziłam na spacery nad pobliskie jezioro i rozkoszowałam się ciszą i spokojem. Na zakupy jeździłam właśnie do Esbjerg - i wszystkie moje obserwacje poczyniłam właśnie tam.
Dania słynie (podobno!) z wesz i luźnego podejścia do seksu. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale ja przyznałabym im zdecydowanie order dla najsympatyczniejszego narodu. Ludzie są bardzo otwarci, znają i angielski, i niemiecki, więc problemów z dogadaniem się nie miałam. Podobno tylko nie umieją liczyć - sama przekonałam się o tym, gdy okazało się, że dla kierowcy autobusu 38+38 daje 66. ;) Niemiłym zaskoczeniem były dla mnie tylko ceny - chleb kosztuje ponad 10 zł, a McDonalds jest 2 razy droższy niż w Polsce. No ale naturalnie zarobki także są nieporównywalnie wyższe niż w Polsce. To, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to podejście do reklamacji. Uznanie jej oraz oddanie pieniędzy zajęło ekspedientce.. 3 minuty!
Przechodząc do najważniejszego dla Szafiarek - sklepów i zakupów - och, o tym mogłabym pisać w nieskończoność! ;) Wśród sklepów zdecydowanie królują: Vero Moda, Only, Vila itd. Nie spotkałam się z ani jednym sklepem z grupy Inditex. Natomiast te, które wymieniłam, nawet jeżeli istnieją także w Polsce, w Danii są, moim zdaniem, lepiej wyposażone. Zdecydowanie lepiej niż w Polsce jest natomiast z ubraniami dla mężczyzn. Zdecydowanie faceci w Danii mają większy wybór niż Ci w Polsce, ceny często są jednak bardzo, bardzo wysokie.
Jeżeli wierzyć głównej ulicy w Esbjerg - styl skandynawski to mit. Nie spotkałam ani jednej kobiety w podfruwajce, tenisówek było bardzo niewiele, nie widziałam nawet ani jednej "skulonej" kurtki. ;)) Tylko koczków jest naprawdę sporo. To, co najmniej mnie cieszy, to (niezrozumiały dla mnie) szał na
te buty. Strasznie mi się nie podobają, a tam widziałam je na stopach co drugiej kobiety. Reszta chodzi w butach
tego typu, pojawiają się także
takie modele. Natomiast faceci wyglądają jak z blogów wyjęci. Dla mnie są fenomenalni. Panuje dużo większa różnorodność niż w Polsce.
Czy zauważyłam jakieś trendy? Hmmm. Chyba najwięcej spotkałam dziewczyn noszących długie t-shirty lub swetry oraz legginsy z guzikami (sama takie kupiłam ;)). Producenci spodni zbankrutują przez Skandynawki! ;) Aha, jeżeli już noszą spodnie, to koniecznie muszą być one połączone z grubymi skarpetami, w które chowają nogawki spodni.
Zobaczyłam to na własne oczy - Skandynawki (i Skandynawowie) są naprawdę bardzo inspirujący. Mają świetny styl i dobre wyczucie smaku. Chociaż spodziewałam się większego szaleństwa. Takich prawdziwych modowych szaleńców chyba nie spotkałam.
Hel-looks byłby niepocieszony. ;) Uważam także, że niepotrzebnie nabawiamy się kompleksów względem Skandynawów - ubierają się fajnie, są świetni, ale polskie Szafiarki nie powinny mieć kompleksów. Potrafimy to także zrobić dobrze, a po polsku!
No i oczywiście kilka zdjęć. Głównie ulicy, ale można także znaleźć człowieka. ;)


PS1. Być może moje wyobrażenie o Danii i Duńczykach jest nieco przekłamane, ze względu na dość niewielki obszar rozważań (Esbjerg liczy ok. 114 tys. mieszkańców i nie jest zdecydowanie Kopenhagą ;)), ale zależało mi na podzieleniu się z Wami moimi przemyśleniami, nawet jeżeli są aż tak okrojone.
PS2. Wiem, że to co dla mnie jest niezwykłe, dla niektórych może być normą, ja jednak do bardzo światowych osób nie należę i nadal wiele rzeczy mnie zaskakuje, dziwi i szokuje.